
W dziesięciu miodach kupionych we francuskich sklepach wykryto ślady od trzech do siedmiu neonikotynoidów. Najwięcej różnych substancji i najwyższe stężenia znaleziono w mieszankach pochodzących z kilku krajów. Miody francuskie, szczególnie ekologiczne, wypadły lepiej. Wyniki brzmią alarmująco, ale trzeba zaznaczyć, że wykryte ilości nie przekraczały dopuszczalnych limitów.
Przebadali dziesięć różnych miodów
Analizę zleciła francuska organizacja Agir pour l’Environnement we współpracy z Krajowym Związkiem Pszczelarstwa Francuskiego, czyli UNAF. Do laboratorium trafiło dziesięć miodów dostępnych w sprzedaży, w tym trzy produkty ekologiczne. Część pochodziła z jednego kraju, a część była mieszanką miodów z kilku państw.
Wśród badanych produktów znalazły się miody pochodzące między innymi z Francji, Hiszpanii, Ukrainy, Argentyny, Bułgarii, Mołdawii, Meksyku, Chin, Rumunii i Węgier. Niektóre słoiki zawierały mieszanki surowców z trzech różnych państw.
Laboratorium poszukiwało dziewięciu substancji z grupy neonikotynoidów. Próbki analizowano trzykrotnie, a następnie obliczano średni wynik. Zastosowana metoda pozwalała wykrywać wyjątkowo małe ilości — od 5 do 50 nanogramów na kilogram, zależnie od substancji. Według autorów raportu była od 500 do 2000 razy czulsza niż standardowe analizy komercyjne.
Zobacz także: Rodzaje miodów
Od trzech do siedmiu substancji w każdym miodzie
W każdej z dziesięciu próbek wykryto więcej niż jeden neonikotynoid. Poszczególne miody zawierały ślady od trzech do siedmiu różnych substancji. Łącznie w całej analizie odnaleziono osiem z dziewięciu poszukiwanych związków.
Najczęściej pojawiały się acetamipryd i imidaklopryd. Obie substancje wykryto we wszystkich analizowanych miodach, a także w dwóch dodatkowo przebadanych kremach orzechowo-kakaowych. W każdym miodzie obecny był również tiaklopryd.
Nie oznacza to jednak, że każdy słoik dostępny w sklepie zawiera taki sam zestaw pozostałości. Badanie objęło tylko dziesięć miodów, dlatego nie można na jego podstawie oceniać całego rynku ani wszystkich produktów z danego kraju.
Najwięcej pozostałości miały mieszanki importowane
Najwyższy łączny wynik odnotowano w mieszance miodów z Mołdawii i Bułgarii. W próbce wykryto sześć neonikotynoidów o łącznym stężeniu około 5371 nanogramów na kilogram.
Na kolejnych miejscach znalazły się:
- mieszanka z Ukrainy, Hiszpanii i Argentyny — około 4264 ng/kg,
- miód z Węgier — około 2599 ng/kg,
- miód z Rumunii — około 1576 ng/kg,
- ekologiczna mieszanka z Bułgarii i Meksyku — około 1256 ng/kg.
Najniższy wynik uzyskał ekologiczny miód pochodzący w całości z Francji. Wykryto w nim trzy substancje, których łączne oznaczone stężenie wyniosło nieco ponad 7 ng/kg. W drugim francuskim miodzie ekologicznym było to około 163 ng/kg.
W tej niewielkiej grupie najlepiej wypadły więc miody francuskie oraz ekologiczne. Nie dowodzi to jednak, że każdy miód lokalny lub oznaczony jako bio będzie wolny od pozostałości pestycydów. Do takiego wniosku potrzebne byłyby badania obejmujące znacznie więcej produktów, partii i sezonów.
Czy te miody były niebezpieczne?
Samo wykrycie substancji nie oznacza jeszcze, że produkt przekracza normy albo stanowi bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia. Zastosowana metoda była bardzo czuła i pozwalała znaleźć ilości niewidoczne w wielu rutynowych badaniach.
Autorzy raportu przyznają, że zmierzone stężenia były od 1000 do 10 000 razy niższe od obowiązujących limitów dla miodu. Nie poinformowano o przekroczeniu najwyższych dopuszczalnych poziomów pozostałości.
Unijne limity MRL określają najwyższą ilość pozostałości pestycydu, która może być legalnie obecna w żywności. Produkty wytwarzane w Unii oraz sprowadzane z innych państw muszą spełniać te same wymagania. Wykrycie śladowej ilości poniżej MRL nie jest zatem równoznaczne ze stwierdzeniem, że żywność jest niezgodna z prawem.
Raport zwraca jednak uwagę na obecność kilku substancji jednocześnie. Dopuszczalne limity ustala się przede wszystkim osobno dla poszczególnych pestycydów. Autorzy analizy uważają, że potrzebne są dokładniejsze badania nad długotrwałym narażeniem na mieszaniny wielu związków.
Dlaczego neonikotynoidy trafiają do miodu?
Neonikotynoidy są środkami owadobójczymi wchłanianymi przez roślinę i rozprowadzanymi po jej tkankach. Ich pozostałości mogą znaleźć się w nektarze i pyłku zbieranym przez pszczoły, a następnie przedostać się do produktów ulowych.
Największe obawy dotyczą wpływu tych środków na zapylacze. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności potwierdził, że większość ocenianych zastosowań imidakloprydu, klotianidyny i tiametoksamu stwarza ryzyko dla pszczół miodnych, trzmieli i dzikich pszczół.
Ślady wykryte w gotowym miodzie nie mówią jednak, gdzie i kiedy zastosowano konkretny środek. Miód będący mieszanką z kilku państw może łączyć surowce pochodzące z wielu pasiek, regionów oraz okresów zbioru.
Jak wybierać miód w sklepie?
Wyniki analizy nie są powodem, aby całkowicie zrezygnować z miodu. Pokazują jednak, że warto zwracać uwagę na pochodzenie, a nie tylko na nazwę odmiany i atrakcyjną etykietę.
Najłatwiej prześledzić drogę produktu, gdy pochodzi z jednego kraju, regionu lub konkretnej pasieki. Określenie „mieszanka miodów” może oznaczać połączenie surowców z kilku odległych państw. Nie przesądza to o złej jakości, ale utrudnia dokładne ustalenie pochodzenia.
Od 2026 roku na etykietach mieszanek sprzedawanych w Unii Europejskiej mają pojawiać się kraje pochodzenia oraz procentowy udział miodu z poszczególnych państw. Dzięki temu kupujący może łatwiej sprawdzić, czy produkt rzeczywiście pochodzi głównie z kraju sugerowanego przez opakowanie.
Analiza francuskiej organizacji jest niewielka i nie zastępuje urzędowej kontroli całego rynku. Pokazuje jednak, jak wiele informacji może skrywać jeden słoik oraz dlaczego dokładne oznaczanie pochodzenia miodu ma znaczenie nie tylko dla pszczelarzy, lecz także dla konsumentów.
