
Latem widzimy je na kwiatach od rana do wieczora, ale wraz z nadejściem chłodniejszych dni pszczoły stopniowo znikają z ogrodów. Nie oznacza to jednak, że zasypiają i budzą się dopiero wiosną. Jesień jest dla całej pszczelej rodziny okresem wielkich zmian. W ulu pojawia się pokolenie, które ma przetrwać wiele miesięcy, królowa ogranicza składanie jaj, a trutnie przestają być mile widziane. Wszystko podporządkowane jest jednemu celowi – przetrwaniu zimy.
Gdy dni stają się krótsze, temperatura spada, a kwitnących roślin jest coraz mniej, aktywność pszczół na zewnątrz stopniowo maleje. Przy temperaturze poniżej około 10–12 stopni Celsjusza ograniczają loty i coraz więcej czasu spędzają w ulu. Zmienia się też sama pszczela rodzina.
Latem w silnej rodzinie mogą być dziesiątki tysięcy robotnic. Jesienią jej liczebność zaczyna spadać. Pszczoły, które przez ciepłe miesiące intensywnie pracowały przy zbieraniu nektaru i pyłku, stopniowo odchodzą. Ich miejsce zajmuje wyjątkowe pokolenie.
Jesienią pojawiają się pszczoły, które mają żyć znacznie dłużej
Robotnice spotykane latem żyją stosunkowo krótko. Intensywna praca, liczne loty i zbieranie pokarmu szybko zużywają ich organizmy. Zupełnie inaczej wygląda życie tzw. pszczół zimowych.
Robotnice, które pojawiają się pod koniec lata i na początku jesieni, mają przed sobą inne zadanie. Nie muszą wykonywać tysięcy lotów między kwiatami a ulem. Ich rolą jest przetrwanie chłodnych miesięcy i pomoc rodzinie w dotrwaniu do wiosny. Dlatego mogą żyć wielokrotnie dłużej niż typowe letnie robotnice.
To właśnie one będą przez kolejne miesiące tworzyć zimową społeczność ula, chronić matkę i uczestniczyć w utrzymywaniu odpowiedniej temperatury.
Dla trutni jesień oznacza koniec pobytu w ulu
Jesienią dochodzi również do jednej z bardziej bezwzględnych zmian w życiu pszczelej rodziny. Trutnie, czyli samce, przestają być potrzebne.
Ich główną rolą jest udział w rozmnażaniu. Zimą nie pełnią funkcji, która uzasadniałaby zużywanie przez nie ograniczonych zapasów pokarmu. Robotnice przestają więc je karmić i mogą wypędzać je z ula. Pozbawione schronienia i jedzenia trutnie giną.
Dla człowieka może brzmieć to brutalnie, ale dla pszczelej rodziny jest sposobem na ograniczenie liczby osobników, które trzeba wykarmić podczas miesięcy bez dostępu do nektaru.
Królowa też zwalnia
Zmiany dotyczą również matki pszczelej. Wraz z końcem sezonu stopniowo ogranicza ona czerwienie, czyli składanie jaj. Zimą wychowywanie dużej liczby nowych pszczół wymagałoby ogromnych ilości energii i pokarmu.
Rodzina przechodzi więc z letniego trybu intensywnego rozwoju na oszczędzanie zgromadzonych zapasów. Dopiero wraz ze zbliżającą się wiosną matka ponownie zwiększa składanie jaj, a rodzina zaczyna przygotowywać nowe pokolenie robotnic.
Pszczoły nie przesypiają zimy
Kiedy robi się naprawdę zimno, pszczoły nie zapadają w sen zimowy. Tworzą kłąb, czyli zwartą grupę składającą się z tysięcy owadów. W jego cieplejszej części znajduje się matka.
Pszczoły znajdujące się na zewnątrz chronią wnętrze przed utratą ciepła. Nie pozostają jednak przez całą zimę w tym samym miejscu. Owady przemieszczają się w obrębie kłębu, dzięki czemu te bardziej wychłodzone mogą znaleźć się bliżej cieplejszego środka.
W centrum zimującej rodziny temperatura może wynosić około 25 stopni Celsjusza, gdy nie ma czerwiu. Kiedy pojawia się czerw, musi być utrzymywana znacznie wyższa temperatura, około 35 stopni. Wytwarzanie ciepła kosztuje energię, dlatego zapasy zgromadzone w ulu są tak ważne.
Zimą nadal jedzą miód
Zapasy, które latem kojarzymy przede wszystkim ze słoikiem miodu na naszym stole, dla pszczół są zabezpieczeniem na miesiące, kiedy na zewnątrz nie znajdą nektaru.
Zimą rodzina korzysta z pokarmu zgromadzonego w plastrach. Kłąb stopniowo przesuwa się po gnieździe, wykorzystując dostępne zapasy. Pszczoły nie mogą wtedy po prostu wylecieć po kolejną porcję pożywienia, dlatego jego ilość i rozmieszczenie mają ogromne znaczenie dla przetrwania rodziny.
Ciepły zimowy dzień może wyciągnąć je z ula
Nawet zimą można czasami zobaczyć pszczoły na zewnątrz. Podczas cieplejszego i słonecznego dnia, gdy temperatura wzrośnie wystarczająco wysoko, owady mogą wykonać oblot oczyszczający.
Przez długi okres pozostawania w ulu pszczoły powstrzymują się od oddawania kału wewnątrz gniazda. Cieplejsza pogoda pozwala im na krótki wylot i oczyszczenie przewodu pokarmowego. Pierwsze takie obloty mogą zdarzać się jeszcze przed nadejściem właściwej wiosny.
Dlatego cisza wokół kwiatów i uli jesienią nie oznacza, że pszczoły „zniknęły”. Życie całej rodziny przenosi się po prostu do wnętrza ula. Zmniejsza się jej liczebność, pojawia się długowieczne zimowe pokolenie, trutnie opuszczają rodzinę, a wraz z nadejściem chłodu tysiące robotnic skupiają się w kłębie. Wiosną z tej samej rodziny ponownie wyjdą pszczoły, które zobaczymy na pierwszych kwitnących roślinach.
